O tym jak Egipt nieoczekiwanie stał się domem i o planie przejścia z tymczasowości do doceniania teraźniejszości i o niepowodzeniach w dążeniu do ładnego życia

Wracamy z Polski. Po kilku godzinach podróży siedzę na lotnisku w Monachium i chłodzę stopy na przyjemnie zimnej i czystej niemieckiej podłodze. Na przeciwko mężczyzna w średnim wieku bezgłośnie przewraca strony wielkoformatowej gazety i popija kawę z papierowego kubka. W kolejnym rzędzie  trzech niemieckich biznesmenów dyskutuje nad czymś entuzjastycznie, lecz bez podnoszenia głosu.Nigdzie mi się tak przyjemnie nie czekało na samolot, a jednak czuję podekscytowanie na myśl, że wkrótce wsiądziemy w Ubera, który zawiezie nas z tłocznego i gwarnego lotniska w Kairze do ciemnego i przestarzałego mieszkania na Maadi. Rzucę się na wielkie, wygodne łóżko i odeśpię te wszystkie gonitwy po sklepach rtv agd i zwiedzanie Polski naprędce.

Osiem miesięcy temu wiedziałam, że mieszkanie w Kairze sprawi mi dużo trudności, a przystosowanie do egipskiej rzeczywistości nie będzie łatwe. I nie jest. Paskudne, hałaśliwe, nienaturalnie rozemocjonowane, tłoczne i śmierdzące miasto ma jednak jedną poważną zaletę – jeszcze nigdzie moje życie nie było tak uporządkowane i spokojne jak tam. To jak zbudować sobie małą fortecę w oku cyklonu.

Lecąc samolotem z Warszawy rozważałam wczorajszą rozmowę z mamą –  o miejscu na ziemi i o życiu teraźniejszością. Od kilku miesięcy waham się między olaniem teraźniejszości, Kairu, mieszkania bez światła i kwiatów, którego brzydota mnie poraża, bo przecież to tylko na chwilę, bo zaraz znajdziemy pracę w Europie i uciekniemy, a krokiem w przód i zaakceptowaniem, że to jest właśnie moje życie. Nie to za rok, nie to rok temu, ale teraz.

Dla osoby, która nie mieszkała nigdy w Egipcie będzie to zupełnie trywialne rozważanie. Jak ci się nie podoba mieszkanie, to je zmień albo wyremontuj. Idź na zakupy do Ikei. Po kilku godzinach będziesz mieć mieszkanie jak nowe. Ikea w Egipcie to sklep ekskluzywny, dla klasy wyższej. Jedzie się do niej od nas około półtorej godziny. Gdybym chciała kupić tam zasłony, nie będą one pasowały to moich przestarzałych karniszy. Karniszy nie mogę wymienić, ze względu na umowę. Pół roku zajęło mi znalezienie sensownego sklepu z zasłonami na Maadi i nie wiem, czy to moja niezaradność czy jednak wszystko dzieje się w Kairze w takim tempie. Z jednej strony wszyscy pędzą i popychają się, z drugiej spóźniają się w” No przecież nic się nie stało”. Wszędzie, wchodząc do miejsc pracy luźnym krokiem z uśmiechem od ucha do ucha i postawą Chciałam zrobić sobie komorę tlenową. Kupiliśmy rośliny, które umarły po dwóch tygodniach. Przyczyny śmierci nie znane, podejrzewam złą energię albo envy eye, bo miały wszystko, nawet śmierdzącą odżywkę ze skorupek jaj. Spróbowałabym jeszcze raz i jeszcze, bo ja bardzo rzadko odpuszczam. Na Maadi mam mnóstwo sklepów ogrodniczych, w których kupiłabym wszystko od aloesu przez paprocie po strzeliste draceny, ale oskubią mnie jak babki skubały gęsi, do golutka. Tylko dlatego, że jestem biała, a wiadomo –  biały człowiek równa się pieniądze (Co w Egipcie właściwie się zgadza). Jak już kupię kwiaty, to nie mam gdzie kupić doniczek. Kolejny dzień, kolejna wyprawa. W większości zakończone niepowodzeniem.Egipt gasi zapał do ładnego życia, a ja i tak za nim wzdycham i tęsknię, bo nigdy nie stąpałam tak pewnie po ziemi jak teraz po dziurawych ulicach Kairu.

 


3 myśli w temacie “O tym jak Egipt nieoczekiwanie stał się domem i o planie przejścia z tymczasowości do doceniania teraźniejszości i o niepowodzeniach w dążeniu do ładnego życia

  1. Życie w teraźniejszości, dniem dzisiejszym, podobno gwarantuje szczęście – a napewno spokojną głowę wolną od zamartwiania się, planowania, tęsknoty do tych ” dobrych dni które mają nadejść”. Ale często mamy z tym problem 😉 nie jestem wyjątkiem. Odkad wyemigrowalam tez w głowie mam te przyszlosc, która buduję, plany, ktore kiedys tam sie spelnia. Nie zyje tu i teraz. Czasem jak sobie uswiadomie ze powinnam i to jest zdrowe, to mam taki zryw. Nue trwa on wiecej niz dzien 😛 ciężko jest wcuelic to carpe diem, ale… Jak sie udaje to jest naprawde dobrze 🙂 wiec trzeba próbować! Powodzenia!
    Ps. Szczerze wspolczuje niemozliwosci utrzymania roslin w mieszkaniu 😦

    Polubienie

    1. Dzięki Aniu za komentarz. Dzisiaj idę zrobić kolejne podejście do roślin, może się uda tym razem, ale obawiam się, że to spaliny je dobijają. Wzajemnie powodzenia we wcielaniu tu i teraz 🙂

      Polubienie

  2. Zaskocze Cie – moze nawet zszokuje – mieszkam na Dubaju i mam te sama tesknate za pieknym i przytulnym mieszkankiem i dokladnie ten sam stan rzeczy mnie tutaj dopada…. i ciagle mysle o tym jak to bedzie jak wroce kiedys do Europy… bo Dubaj jest jak piekne, nowe Porche na widok ktorego oko jest zszokowane, a potem wsiadasz do srodka i widzisz, ze wszystko brudne…, ze silnik nie dziala, ze swiatla zepsute, a skorzane fotele sa wszedzie porysowane i zaczynasz tesknic za europejska toyota, ktora moze na poczatku nie robi wrazenia, ale jest czysta, pachnaca i przytulna… w tym momencie dociera do Ciebie, ze Arabowie nawet zamozni so nadal Arabami, a Europejski pochodzenie ma ogromne znaczenie w postrzeganiu swiata i zycia…i nic absolutnie nic tego nie zmieni.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s